Spektakularne zakończenie roku 2022 postanowiła na Teneryfie zorganizować pogoda.
Od 25 grudnia na całym archipelagu można doświadczyć istnego szaleństwa pogodowego. Zaraz po Wigilii odnotowano spore opady śniegu w rejonie Parku Narodowego Teide. Można było dzięki temu podziwiać wspaniałe widoki ośnieżonych gór. Niestety niemal natychmiast zamknięto część dróg w tamtej części. W nocy z 26 na 27 grudnia zaczęły się ulewy, a następnie silne wiatry. Pojawiły się ostrzeżenia o zabezpieczeniu ruchomych elementów na zewnątrz i ograniczeniu wychodzenia z domów. Siła wiatru osiągała ok 90 km na godzinę, a na Teneryfie we wtorek odnotowano nawet 118 km na godzinę. Najgorzej było w gminach Los Realejos i Puerto de la Cruz. Niepokojące były silne podmuchy, które potrafiły w ułamku sekundy poderwać meble ogrodowe, śmietniki, czy przewrócić pergole tarasowe. Na całej wyspie odnotowano ponad 100 zgłoszeń różnego rodzaju uszkodzeń. Na szczęście nie wydarzyło się nic tragicznego.
Ocean dosłownie szalał, wyglądało to trochę jak sztorm. Turyści na południu, którzy postanowili jednak pospacerować przy promenadach (we wtorek, w ciągu dnia wyszło słońce), wracali do domu po małym prysznicu zaatakowani przez fale odbijające się od skał. Dodatkowo 27 grudnia Teneryfę przykryła wielka mgła. Widok gór dosłownie zniknął, a całe niebo przykryły chmury. Po śniegu, ulewach i wietrze, który w nocy bardziej przypominał tornado, przyszedł czas na calimę (kalimę). Państwowa Agencja Meteorologiczna ogłosiła alert dotyczący żółtego pyłu, który wg informacji może się utrzymać nawet do końca tygodnia. Calima oznaczająca zmętnienie powietrza powstałe na skutek nadciągającego znad Sahary ciepłego powietrza, pyłu i aerozolu atmosferycznego, wygląda jak mgła, ale nią nie jest. Może ona spowodować trudności w oddychaniu, osobom z chorobami dróg oddechowych odradza się wychodzenia na zewnątrz, uprawiania sportów. Żółty lub rdzawy (czasami czerwony) pył widać na większości powierzchni. Okna, parapety, samochody – wszędzie można zauważyć drobinki pyłu. Pozostaje czekać i trzymać kciuki, żeby w noc Sylwestrową można było spokojnie wyjść na uvas de la suerte, czyli zjadane o północy winogrona szczęścia.



Skomentuj